AKT 4Niedziela, ostatni dzień festiwalu. Rano sprzątamy śmieci. Jest ich więcej niż w poprzednie dni. Ludzie w namiotach jeszcze śpią, chłopaki z teamu organizacyjnego podjechali dużymi samochodami i przemieszczają się po okolicy. Hałasuje traktor, na którego przyczepę wrzucamy wory z odpadkami. Podchodzi do mnie leczący nalewką kaca filozof, stały bywalec wioskowego sklepu. „Wy to jesteście wariaci - zaczyna - ale teraz to już chyba mi możesz powiedzieć, ile wam za to płacą.” Mam ochotę wrzasnąć, ale powstrzymuję się i po raz setny tłumaczę ideę wolontariatu. „Znałem takich, którzy pracowali dla idei za darmo i to jeszcze nie tak dawno temu” słyszę wypowiedziany z przekąsem komentarz. Po południu artyści zbierają się do powrotu. Fotografują swoje instalacje, zbierają ostatnie narzędzia z miejsc pracy, żegnają ze sobą. Festiwal dobiega końca. Wieczorem trwa koncert na dużej scenie. Występuje znany ukraiński gwiazdor, setki ludzi kołyszą się w tańcu, śpiewają, wtórują artyście. W blasku reflektorów powiewają ukraińskie i banderowskie flagi.
|