ZAKOŃCZENIENastępnego dnia nie ruszamy się z wioski. Dostaliśmy dzień odpoczynku. Śpimy do południa, idziemy na śniadanie w piżamach, leżymy na trawie przed szkołą, odbywamy leniwe przechadzki do sklepu, gdzie zawsze dzieje się coś ciekawego. Po południu kolektywnie zaczynamy odczuwać dziwną frustrację. Festiwal się skończył, artyści odjechali, napięcie ostatnich dni zniknęło, forty, które obserwujemy z ogrodu szkoły, w której mieszkamy pustoszeją.Roman Nowicki: Festiwal się udał. Ja nie wiem, jak mam wam dziękować. Pomysł ściągnięcia tu międzynarodowych wolontariuszy był szalony, ale bez was by się nie udało. Pani Irena, mieszkanka Popowicz: Mnie festiwal bardzo się podobał. Organizacja i wszystko. Tylko ta muzyka, koncerty to dla młodych było. I jedzenie tam na górze, na fortach było bardzo drogie. Roman Nowicki: Tłumaczyłem im, że to dla nich, że zamiast narzekać mają upiec blinów, pierogów i same sprzedawać taniej. Że na tym to polega, że tak mogą korzystać z festiwalu. Ludzie tu przyjeżdżają, będą potrzebować noclegu. Mnie interesowali głównie miejscowi, ja to dla nich robiłem. Eksperymentalny festiwal Fort Missia bez wątpienia okazał się sukcesem. Artyści plastycy i muzycy zapewnili atrakcje, uczestnicy licznie nawiedzili imprezę, a same forty ożyły na 3 dni. Ożyły w zasadzie na dłużej, na cały czas przygotowań. Polacy i Ukraińcy bawili się wspólnie, artyści obu narodów pracowali obok siebie, zespoły występowały na zmianę. Na austriackich fortach z czasów, gdy ani jeden ani drugi kraj nie istniały na mapie, a oba narody walczyły w I wojnie światowej za obce państwa, na obecnej, bolesnej granicy Ukrainy i Polski odbył się festiwal, który moim zdaniem jednoczył. Nieoficjalnym podawaniem dłoni, suchymi deklaracjami w świetle kamer, czy ultra optymistycznymi obietnicami współpracy między narodami, wyrażonymi werbalnie, ale niemożliwymi do osiągnięcia w rzeczywistości. Jednoczył spokojnymi dyskusjami o dziadkach przy piwie, jednoczył skakaniem w rytm tej samej muzyki, jednoczył pogmatwaną historią, w której wbrew pozorom da się znaleźć wspólne mianowniki, a sprawy najboleśniejsze młody Ukrainiec i Polak są w stanie przedyskutować nie skacząc sobie do oczu. W świetle ostatnich wydarzeń (np. niedoszłego rajdu banderowców przez Polskę) Fort Missia, poza misją, jaka jest rozwój regionu i pokazanie światu fortów, stwarza moim zdaniem genialną szansę dla współczesnych Polaków i Ukraińców do poznawania siebie nawzajem, porozmawiania, spędzenia razem czasu. Dyrektor festiwalu ma nowe pomysły na przyszły rok. Dla starszych osób, niezainteresowanych koncertami odbędą się inscenizacje bitew I wojny światowej - poprzebierani żołnierze, wystrzały, pojazdy pancerne. Roman Nowicki: A przyszłorocznych wolontariuszy, tak mi się marzy, zakwaterujemy już w fortach. Tam będą przygotowane miejsca, łóżka, lampy, toalety, tak jak żyli żołnierze w tamtych czasach. Potem przekształci się to na hotel… http://www.wiadomosci24.pl Barbara Woroch |
||||||||



